Strach, który znamy wszyscy.
W świecie nieustannych zmian coraz częściej zadajemy sobie pytanie: dlaczego sztuczna inteligencja budzi w nas lęk? To uczucie jest równie powszechne jak ekscytacja związana z nowymi technologiami. Przypominam sobie projekt, w którym jednym z oczywistych „quick win” była automatyzacja generowania raportu kosztowego oraz jego automatyczna wysyłka do wskazanych adresatów. Wdrożenie zajęło zaledwie trzy dni, a ręczne przygotowanie i wysyłka raportów pochłaniały wcześniej aż 10 godzin tygodniowo. Zwrot kosztów automatyzacji nastąpił po niecałym miesiącu – sukces gwarantowany, zadowolenie klienta, zespołu i moje własne.
W teorii wszystko wyglądało idealnie. W praktyce jednak nie dawało mi spokoju pewne uczucie – coś tu nie pasowało. Szczególnie obserwując zespół, którego automatyzacja dotyczyła. Okazało się, że głównym problemem była obawa specjalistek, które w projekcie widziały nie korzyści, a ryzyka: utratę stabilnej pracy, poczucia bycia kimś ważnym, a nawet samego zatrudnienia. Od tego momentu zacząłem z ciekawością przyglądać się projektom automatyzacyjnym właśnie pod kątem szans i zagrożeń, ze szczególnym uwzględnieniem czynnika ludzkiego.
Dlaczego boimy się automatyzacji?
Moja teza jest prosta: wielu z nas boi się automatyzacji, bo całe życie uczono nas wykonywania zadań, które dziś maszyna może wykonać szybciej i dokładniej.
Dziedzictwo systemu pruskiego – szkoła, która nie przygotowała nas do zmian
Podczas jednego z naszych spotkań z Magdą Łabędź, podczas których rozmawiamy o sposobach wykorzystania AI w pracy i biznesie, wspomniała mi o pruskim systemie edukacji i jego wpływie na sposób, w jaki uczymy się i pracujemy. Pruski system edukacji, oparty na ujednoliconych programach nauczania, klasowo-lekcyjnym trybie pracy, egzaminacyjnej weryfikacji wiedzy, powtarzalności zadań i mierzalności efektów, stał się inspiracją dla polskiej szkoły. Ustalona lista lektur, szablonowe sposoby rozwiązywania zadań – to wszystko kształtowało nas przez pokolenia. System ten przygotowywał nas do powtarzalnych zadań, wykonywanych według wzoru. Tymczasem świat, w którym dziś żyjemy, opisywany jest modelem BANI: kruchy, niespokojny, nieliniowy, niezrozumiały. Świat BANI wymaga od nas elastyczności, inicjatywy, współpracy z technologią – czyli dokładnie tego, czego nie uczył nas system pruski.
To nie sztuczna inteligencja i automatyzacja są problemem – problemem jest sposób myślenia, zaprojektowany dla świata sprzed 150 lat.
Jeśli zestawimy system pruski z kierunkami automatyzacji w XX i XXI wieku, zobaczymy wiele podobieństw: wykonywanie poleceń według instrukcji, ocena oparta na zgodności z normą, brak indywidualizacji, dyscyplina czasu, nauka powtarzalnych czynności. Dziś te same cechy odnajdujemy w automatyzacji procesów biznesowych.
| System pruski (XIX w.) | Automatyzacja (XX–XXI w.) |
| Uczeń wykonuje polecenia według instrukcji | Pracownik/algorytm wykonuje procedurę według kodu |
| Ocena oparta na zgodności z normą | Wynik mierzony efektywnością i dokładnością |
| Brak indywidualizacji | Ujednolicone interfejsy i procesy |
| Dyscyplina, czas lekcji, dzwonek | Dyscyplina czasu pracy, takt linii produkcyjnej |
| Nauka powtarzalnych czynności | Automatyzacja powtarzalnych czynności |
Co naprawdę tracimy, gdy boimy się automatyzacji?
Wracając do mojego projektu – osoby, które przez lata wykonywały powtarzalną pracę, nagle poczuły się niepotrzebne. Strach dotyczył utraty sensu, kontroli i wartości własnej pracy. Boimy się, że przestaniemy być potrzebni, a nasze umiejętności się zdezaktualizują. Dlatego tak ważne jest, by świadomie i z empatią przeprowadzać ludzi przez zmiany. Bardzo często to właśnie pracownicy są kluczowym ogniwem sukcesu automatyzacji – jeśli będą hamulcowymi, projekt może się nie udać.
Automatyzacja nie odbiera pracy. Odbiera frustrację.
Jak to zmienić? Z moich obserwacji wynika, że zmiana musi wydarzyć się na poziomie osób, których ona dotyczy. Nasza misja to łączenie ludzi i technologii, budowanie wartości z tych połączeń. Automatyzacja nie odbiera pracy – odbiera czynności powtarzalne, frustrujące, nudne, błędogenne. Pokazujmy, w czym AI i technologia nam pomagają. Osoby, którym pomogłem stworzyć proste funkcje w Excelu, dziś pracują mniej frustracyjnie i mają więcej czasu na ambitne zadania.
Jak jako właściciele firm powinniśmy pokierować zaoszczędzonym czasem?
Przyszłość należy do osób elastycznych, potrafiących się uczyć, adaptować i współpracować z technologią. Nie sposób jednak zmienić specjalistę wypełniającego tabele przez 10 lat w innowatora jednym poleceniem. Błędem byłoby też przenoszenie „zaoszczędzonych” godzin na kolejne powtarzalne zadania. Warto rozwijać mikrokompetencje, ciekawość, dzielenie się wiedzą, budować kulturę ciągłego uczenia się według idei Kaizen i pokazywać korzyści dla osób, których zmiana dotyczy.
Podsumowanie – Od pruskiego systemu do partnerstwa z AI
To nie AI jest największą rewolucją – rewolucją jest to, co zmienia się w nas samych dzięki nowoczesnej technologii. Rewolucją jest to, jak my i nasi pracownicy nauczymy się być sobą w świecie, w którym maszyna wykonuje za nas rzeczy powtarzalne. Automatyzacja nie odbiera człowiekowi sensu i możliwości pracy – daje szansę na bycie sobą i powrót do prawdziwej roli. Aby dobrze się do tego przygotować, warto przyglądać się każdemu szczeblowi organizacji, szczególnie osobom, które przez lata wykonywały powtarzalną pracę. Bądźmy z nimi i pomóżmy im dostrzec korzyści. Z mojego doświadczenia wynika, że od rozmowy o obawach zaczyna się prawdziwa transformacja – budowanie kultury współpracy człowieka z technologią.
Jeśli widzisz to podobnie lub inaczej – zapraszam do komentowania. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, zapraszam do rozmowy i współpracy.